Nudna lekcja? Aż nie chce się uczyć!

Nie wiem jak Wy, ale wielokrotnie zdarzyło mi się iść z optymistycznym nastawieniem na lekcje angielskiego, że tym razem się czegoś nauczę, przecież mam motywację i naprawdę, ale to naprawdę pragnę w końcu go ogarnąć. Chociaż nie tylko angielskiego, bo wiele języków zaczynałam się uczyć, ale je zaniechałam.

Jednym z powodów było, może nie tyle nieciekawe zajęcia, chociaż też, co zupełnie nieżyciowe słownictwo. W kółko omawianie tych samych tematów, jakimi są zanieczyszczenie powietrza, szkolnictwo, polityka czy rozwiązywanie problemów społecznych. I kurka, wiem, że to ważne, ale czy w pierwszej kolejności poznając kogoś, zaczyna się rozmowę na tak poważne tematy? Nie wydaje mi się, szczerze mówiąc. Ok, zdarza się, nie mogę powiedzieć, że nie, ale to raczej rzadkość.

Na szczęście takie podejście zaczyna się zmieniać. Niemniej muszę podkreślić, że czasem realizacja takich tematów jest nieunikniona, zwłaszcza, jeżeli chcemy zdać państwowy egzamin z języka. Ale nie o egzaminach dziś mowa.
Zdaję sobie też sprawę, że w szkole poniekąd zmuszeni jesteśmy omawiać nudne tematy, bo nauczyciele muszą realizować podstawę programową.

Poniżej coś niecoś dla nauczyciela, następnie dla ucznia.

DLA NAUCZYCIELA:

Pewnie zaraz dostanę po palcach, jeżeli powiem, że realizacja podstawy nie zwalnia nauczyciela z robienia ciekawych zajęć. Pewnie zaraz się dowiem, że nic nie wiem, że nie mam pojęcia, że to nie takie proste. Tyle tylko, że… nikt nie mówił, że będzie łatwo 😉  

Zebranie dobrych, dopasowanych materiałów wymaga sporo wysiłku, ale przede wszystkim poznania uczniów.

DO PRZEMYŚLENIA:
Może warto byłoby zrobić jakąś ankietę i dowiedzieć się, co ich interesuje, a następnie wyłuskać z tego coś naprawdę mega?

„Klaudia, nie mam czasu na takie rzeczy. Będziesz miała własną rodzinę, dzieci, to inaczej będziesz mówić. Jesteś młoda, nic nie wiesz o życiu”.

No cóż… Uważam, że raz porządnie przygotowane materiały będą służyć na lata. Owszem, będzie trzeba je odrobinę modyfikować, to normalne, natomiast roboty będzie mniej. Moim zdaniem, na początku warto jest się spiąć. 

A widok zadowolonych uczniów, będzie niezastąpiony! 🙂 Poza tym będą chętnie się uczyli i robili postępy. Co to oznacza? Uczeń umie, czyli cel nauczyciela został osiągnięty.

DLA UCZNIA:

Tak, wiem, czasem nic nie można poradzić na to, że lekcja jest nudna. Można natomiast przyjść z dobrym nastawieniem, że „w sumie, może jednak mnie ten przedmiot interesuje, więc warto to wykorzystać”. 
Można też samemu się uczyć, choć wymaga to, bez wątpienia, samodyscypliny.

Jednak nauka języka nie musi być celem samym w sobie. Można robić coś zupełnie innego wykorzystując język obcy, po prostu. W ten sposób nie będzie już nudno, a my sami wykorzystamy ciekawe materiały, które, BAJ DE ŁEJ, sami sobie wybraliśmy.

Natomiast odważni mogą zasygnalizować nauczycielowi, by wprowadził zmiany podczas lekcji. A nuż się uda, nie?

Można też poszukać prywatnego lektora, z którym zajęcia będą czystą przyjemnością. Zapewniam, że tacy istnieją! Z nimi ustala się cel nauki i robi to, co naprawdę życiowe. Pewnie będzie trzeba odbyć trochę „nieudanych” lekcji zanim trafi się na „idealnego”. Ale prędzej czy później tafi.

GDZIE SZUKAĆ RÓŻNYCH MATERIAŁÓW?

W A TO CI NIESPODZIANKA! wskazuję między innymi gdzie szukać różnych materiałów. Jest w nim też przekierowanie do jednego artykułu, gdzie omawiam naukę potocznego słownictwa w języku obcym.

A Wy, jakie macie doświadczenia z nauczycielami? Byli kreatywni czy nie za bardzo? Dajcie znać w komentarzu!


Pomoc w nauce francuskiego
klaudia2673@gmail.com

Chcesz zapisać się do Newsletterowej rodzinki? 🙂 Na skrzynkę mailową wysyłam różne ciekawe informacje, których nie publikuję nigdzie indziej. Poza tym, informuję o nowo dodanych wpisach.  Zapraszam!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *